Nie chodzi o to czy jakiś akt jest objęty domniemaniem dopóki Trybunał nie stwierdzi, ale chodzi o rzecz znacznie ważniejszą. Jeżeli zgadzamy poddać się jakiemuś porządkowi prawnemu, ale jako ludzie wolni a nie niewolnicy, to to oznacza, że zachowujemy szacunek do prawa przez naszych przedstawicieli w parlamencie. I owo domniemanie konstytucyjności obejmuje bardzo wiele aspektów. Nie tylko to, że przepis jest zgodny z konstytucją, ale również ten aspekt szacunku do porządku prawnego, że istnieje zawsze coś co może określić jako ratio legis. A więc, że przepis jest ustanowiony dla jakiegoś dobra wspólnego zgodnie z art.1, a nie, że przepis jest dla zła wspólnego, bo tak też bywało w ustrojach totalitarnych.
Obowiązuje nas domniemanie, że przepis ten służy jakimś celom interesowi publicznemu, jest zatem jakieś ratio legis. Co z tego wynika? To, że nie tylko mu nie można odmówić zgody z konstytucją bez specjalnej procedury, ale nie można go uznać za niepotrzebny, za zbędny za pozbawiony treści normatywnej.
Co zrobić w sytuacji kiedy wykładnia językowa lub wykładnia systemowa w oparciu o definicje legalne nie prowadzi nas do jednoznacznego, a musimy w prawie finansowym ustalić jednoznacznie znaczenie jakiegoś przepisu. A przecież wiemy, że nie możemy odmówić temu przepisowi znaczenia, nie wolno nam tego zrobić, a także nie zawsze jest tak, że przepis pozbawiony jednoznacznego znaczenia jest zarazem niekonstytucyjny. Bo nie zawsze musi być ten stopień niejednoznaczności, który prowadzi do niekonstytucyjności.
Co wówczas należy zrobić? Czy możemy w prawie daninowym odwołać się do wykładni historycznej np. stenogram sejmu, czy wykładni funkcjonalnej?
Odpowiedź w tym zakresie jest niesłychanie powściągliwa. Mamy poszukiwać sensu przepisu, jego znaczenia zawsze w drodze wykładni systemowej, rozumianej najszerzej. Jeśli się da również jako wykładni w zgodzie z konstytucją. Sięganie do wykładni historycznej lub funkcjonalnej może mieć znaczenie ale tylko w sytuacjach extraordynaryjnych, nadzwyczajnych, kiedy inaczej należałoby uznać, że ten przepis nie ma żadnej treści normatywnej.
Czyli należy pamiętać, iż wykładnia funkcjonalna, cel jaki przyświeca ustawodawcy nie może być posunięty do tego, że ustawodawca chciał kogoś opodatkować. Dlatego, że wymóg przyzwoitej legislacji w prawie finansowym polega na tym, że związki muszą być zdefiniowane wprost.
Inaczej mówiąc niedopuszczalne jest nakładanie obowiązków prawno – finansowych na podstawie wykładni funkcjonalnej. A więc są granice dla wykładni funkcjonalnej.
Czy wykładnia funkcjonalna w takich ramach na korzyść podatnika jest dopuszczalna? Oczywiście w ograniczonym zakresie – tak!!
Mamy różne sposoby i techniki wykładni, które prowadzą nas do ustalenia znaczenia przepisu w taki sposób, aby przepis ten został w sposób w miarę jednoznaczny i przewidywalny zdefiniowany i określony.
Co zrobić kiedy przepis jakiś ma różnorodne interpretacje znajdujące potwierdzenie w orzecznictwie sądu? Inaczej mówiąc mamy sytuacje, że przepis ten może być w dwojaki sposób interpretowany. Mało tego, to rozumienie się tak zwerbalizowało, że utrwaliły się różne linie orzecznicze, np. w art.19 ustawy o podatku od towarów i usług jakie są przesłanki uprawnienia podatnika do potrącenia podatku naliczonego od podatku należnego, jakie znaczenie ma wpływ termin do złożenia deklaracji podatkowej, wpływ terminu od dokonanej transakcji itd..
Czy należy mówić o dążeniu do usunięcia niezgodnego rozumienia i stosowania przepisów czy samego przepisu?
Inaczej mówiąc jeżeli sąd administracyjny przy interpretacji prawa podatkowego spotyka się z sytuacją, że ten sam przepis przez różne sądy i różne organy jest zupełnie inaczej rozumiany i stosowany.
Możemy powiedzieć, że albo organ kieruje się zasadą niezawisłości sędziowskiej i przyłącza się do jednej ze szkół albo dochodzi do uchwały sędziów. Jednak zachodzi obawa, że jedno z tych rozumień i zastosowań przepisu jest niezgodne z konstytucją. Obowiązany jest skierować pytanie do TK. Ja uważam, że w takich sytuacjach sąd obowiązany jest i tak postępują sądy.
I czy to jest pytanie dotyczące brzmienia przepisu czy jego stosowania, jako, że Trybunał nie powinien usuwać przepisu z powodu jego niezgodnego z konstytucją stosowania. Jednak jest utrwalony pogląd, iż kiedy mamy do czynienia w orzecznictwie z rozumieniem przepisu, a zwłaszcza na podstawie orzeczeń SN lub NSA, wtedy TK obowiązany jest zbadać zgodność z konstytucją takiego przepisu w rozumieniu jakie temu przepisowi nadało orzecznictwo. Jeśli jest kilka takich utrwalonych, bo i takie sytuacje bywają linii orzeczniczych to orzeka o tej na podstawie której zachodzi uzasadniona obawa co do jego niekonstytucyjności i wtedy wyrok brzmi: przepis ten jst niezgodny z konstytucją w zakresie w jakim rozumiany jest tak i tak. Jest to tzw. negatywny wyrok interpretacyjny. Nie jest usunięty sam przepis, ale takie jego rozumienie które, zdaniem Trybunału jest niezgodne z konstytucją. Również Trybunał musi działać w oparciu o domniemanie konstytucyjności.

Z wielu norm konstytucyjnych wynika, że nie jest ona tylko zbiorem zasad ogólnych ale aktem normatywnym o mocy obowiązującej takiej jak wszystkie inne akty obowiązujące na terenie Polski. Będąc jednocześnie aktem hierarchicznie najwyższym.
Jeżeli zatem z norm konstytucyjnych możemy poznać taką treść, która w sposób wyraźny kreuje obowiązki lub uprawnienia, to zachodzą problemy konfliktu norm i dokonywania wykładni w zgodzie z konstytucją. Dotyczy to zwłaszcza prawa podatkowego, ale także budżetowego.
Należy również pamiętać, że art.8 u.2 konstytucji ustala zasadę, a zarazem obowiązki wszystkich podmiotów zarówno obywateli którzy są zobowiązani przestrzegać jak i władze publiczne do tego, żeby przepisy konstytucji stosować bezpośrednio chyba, że konstytucja mówi inaczej.
Zasadą jest bezpośrednie stosowanie konstytucji w dwojakim tego słowa znaczeniu. Jako normy hierarchicznie wyższej w stosunku do ustawy, umów międzynarodowych itd. a także skoro konstytucja weszła w życie 17.10.1997 roku jako normy późniejszej nakładającej się na unormowania już istniejące i razem z nimi tworzące jeden porządek prawny.
Obowiązek bezpośredniego stosowania konstytucji dotyczy sytuacji kiedy konstytucja jako norma wyższego stopnia może ustalać obowiązki inaczej niż ustawa czy umowa międzynarodowa oraz do obowiązywania bezpośredniego konstytucji jako normy późniejszej, np. w tej chwili jest przedmiotem orzekania TK.
Proszę zwrócić uwagę iż art.8 u.2 mówi: „zasadą jest bezpośrednie stosowanie konstytucji jako aktu wyższego, jako aktu normatywnego. Przecież kiedyś traktowano konstytucję jako rodzaj generalnej umowy społecznej, aktu ustrojowego”.
Nasza konstytucja przyjmuje domniemanie, że jest zbiorem norm prawnych. Druga część zdania :chyba, że konstytucja stanowi inaczej”. A więc chyba wtedy, kiedy konstytucja mówi w taki sposób, iż nie nadaje się on do bezpośredniego stosowania, albo wprost odsyła do ustawy. A więc odesłanie do ustawy wskazuje nam, że nie konstytucja ma być bezpośrednio stosowana, ale ustawa która jest jakby wykonaniem konstytucji.
Zasadą jest jednak bezpośrednie stosowanie konstytucji. Może być tak, że konstytucja wprost i w sposób dostatecznie określony jakiś stan prawny reguluje. Taki sam stan prawny reguluje ustawa, np. art.105 konstytucji o immunitecie oraz ustawa o wykonywaniu funkcji posła i senatora.
Mamy do czynienia z tzw. Symetrią. Ten sam stan faktyczny w całości lub w części jest regulowany wprost przez konstytucję i ustawę wcześniejszą lub późniejszą względem konstytucji.
Powstaje pytanie o moc obowiązującą takiej ustawy i zakres jej stosowania. Żeby uzmysłowić państwu ten problem to może odwołamy się do takiego przykładu:
Otóż zgodnie z art.219 u.1 sejm uchwala budżet państwa na rok budżetowy w formie ustawy budżetowej. Odwołamy się do dwóch przepisów ustawy o finansach publicznych, które w sposób częściowy normują tę samą materię.
Art.80 mówi o tym, iż ustawa budżetowa może określać oprócz limitu wydatków na okres roku budżetowego limity wydatków na programy wieloletnie. Mamy więc ustawę budżetową, która określa budżet, mamy ustawę o finansach publicznych. Mamy jeszcze art.86 ustawy o finansach publicznych. Stwierdza, że ustawa budżetowa ustala: wykaz programów wieloletnich, wykaz inwestycji wieloletnich. Są też przepisy dotyczące projektu ustawy budżetowej w ustawie o finansach publicznych, która do tego odnosi się.
Czy mamy do czynienia z częściową sprzecznością a zarazem symetrią rozwiązań ustawowych i rozwiązań konstytucyjnych? Konstytucja mówi wyraźnie, że ustawa budżetowa jest uchwalana na okres roczny. Jakie ma obowiązki Rada Ministrów jeśli chodzi o przedłożenie projektu ustawy budżetowej. Czy dostosować się do ustawy o finansach publicznych, a więc w ogóle nie przedkładać tych programów wieloletnich przez to, że uznaje wyższość konstytucji i nie stosuje tej ustawy. Czy też przedłożyć ten projekt wg jej mniemania i prawa do wyłączności z uwzględnieniem programów wieloletnich. A więc czy RM może odmówić stosowania ustawy dotyczącej finansów publicznych. Nie ma prawa odmówić. Jeżeliby widziała taką potrzebę, oznacza to obowiązek dostatecznej powściągliwości, bo przecież pewne pole wyboru ma. Jeżeli uzna RM potrzebę takich programów to nie odmawia stosowania ustawy o finansach kieruje taki projekt ustawy budżetowej.
Teraz pytanie o kompetencje sejmu. Uchwala razem z programami, uchwala bez programów albo uchwala razem z programami, lecz skutki prawne wywiera tylko ta część, która jest zgodna z konstytucją, albo bez stwierdzenia przez TK, że programy wieloletnie nie obowiązują, a ustawa budżetowa ma moc obowiązującą. Czy sejm może uchwalić ustawę budżetową wraz z programami wieloletnimi mimo, że konstytucja mówi o rocznym okresie obowiązywania. Może !!!
Dopiero orzeczenie TK w tej części może stwierdzić niekonstytucyjność ustawy budżetowej i wycofać ją z porządku prawnego. A więc dochodzimy do wniosku, że nawet w sytuacji tzw. symetrii przepisów nie prowadzi autonomicznie do jak gdyby obowiązku odmowy stosowania ustawy. Można mówić o pewnego rodzaju „obowiązku” kierowania takich ustaw albo w drodze pytania prawnego albo w drodze wniosku prewencyjnego do TK.
Ale czy mam moc obowiązującą na ten rok czy na następne lata? Nie jest to do końca rozstrzygnięte, ale w tym aspekcie przepis konstytucyjny brzmi tak zdecydowanie, że moim zdaniem (Romanowskiej) zawiera w sobie wprost treść normatywną.
Koniec roku budżetowego to koniec budżetu. Nie dopuszcza istnienie dwóch ustaw budżetowych w tym samym okresie. W tym zakresie jest taka sprzeczność, która prowadzi nas do wniosku: RM wykonuje program limitów wieloletnich pod warunkiem, że wszedł on do następnej ustawy budżetowej. Dopiero w tym momencie możemy powiedzieć, że działając na podstawie poprzedniej ustawy RM narusza wprost prawo. Wprawdzie normą konstytucyjną ale tak sprecyzowaną, że nie ma wątpliwości, że jest wyraźna sprzeczność hierarchiczna, norma wyższego rzędu czegoś zakazuje, zakazuje istnienia dwóch ustaw budżetowych.
A więc w tych nielicznych przypadkach bezpośrednie stosowanie konstytucji należy rozumieć jako w pewien sposób, na skutek wyraźnego brzmienia konstytucji okazującego wprost, czyli działanie konstytucji jako normy wykonalnej wyższego rzędu następuje wyłącznie normy ustawowej. Są to niesłychanie rzadkie przypadki. W prawie podatkowym nieomal nie występuje.
Mieliśmy kilka stadium: zgłoszenie projektu, uchwalenie, wykonanie. Dopiero w tym momencie możemy powiedzieć, że RM wykonuje tamten program wieloletni, który nie znalazł żadnego odzwierciedlenia, nawet pośredniego w nowej ustawie budżetowej, naruszyła prawo, bo norma konstytucyjna ma tu tak treść precyzyjną, w której wprost ustanawia nakazy, zakazy i uprawnienia. Jest tylko jedna ustawa budżetowa w danym roku.
Kiedy mamy do czynienia z symetrią przepisów wyższej rangi jaką jest konstytucja z przepisem niższej rangi jaką jest ustawa, ale tak szczególnej symetrii, że to samo jest objęte zakazem lub nakazem konstytucji a norma ustawowa działa inaczej (np. norma ustawowa mówi: „nie toczy się postępowanie w stosunku do posła, chyba, że sejm wyrazi zgodę”, a norma konstytucyjna mówi „toczy się, chyba, że sejm postanowi zawiesić”.
Sąd mówi, że stosuje się ten przepis późniejszy i wyższy. To nie ma nic wspólnego z odmową, z negacją ustawy aktem tej samej rangi późniejszym, albo wyższej rangi albo tzw. desuetudo

okapy do zabudowy - gry online - Szkolenia bhp - prawo wykłady - zlecenia budowlane